INFO

niestety, ale pousuwałam posty z moich blogów na onecie:( ale bloga nie usunęłam, bo nie chce by ktoś mi ukradł adres:):)
Od dzisiaj będę pisać tylko tutaj:)
Pozdrawiam:P:P

niedziela, 2 września 2012

Rozdział 7



Dedykacja dla Wszystkich Czytelników
Dzięki, że ze mną jeszcze jesteście:*:*:*

Biegłam ile sił w nogach, bałam się, że  zauważyli moją nieobecności i już mnie szukają. Wybiegłam na ulicę nie patrząc czy jedzie jakieś auto czy nie. Na moje nieszczęście jechało.
Pisk opon, światła, które lustrowały mnie reflektorami i silny ból w okolicy nóg. Odbiłam się od maski samochodu lądując na ziemi. Kręciłam głową bezradnie, byłam w szoku. Próbowałam się ponieść, ale nie miałam siły.

~*~

Kierowca samochodu wyskoczył z niego, podbiegając do Sakury.To zdarzyło się tak szybko, nie mógł wyhamować. Na szczęście jej nie zabił.Wziął ją na ręce i posadził na miejscu pasażera. Usiadł za kierownicą i szybko ruszył w kierunku szpitala. Dziewczyna była nadal oszołomiona. Nie wiedziała co się z nią dzieję. Dotarli na miejsce. Chłopak wziął ją ponownie na ręce i poniósł do środka. Tam zajęli się nią lekarze. *Kurna, ale ja mam pecha* - pomyślał. Lekarze kazali mu czekać w poczekalni – myśleli, że jest kimś z rodziny. Itachi nie mógł usiedzieć w miejscu, kręcił się na siedzeniu, wstawał i chodził w kółko drapiąc się po głowie. *Nie wybaczę sobie jak coś jej zrobiłem!!* - krzyczał w myślach. Lekarz wyszedł z Sali.
-Mogę pana poprosić na słówko do mojego gabinetu.
Itachi kiwnął głową i poszedł za doktorem. Gdy dotarli na miejsce lekarz wskazał chłopakowi miejsce na którym ma usiąść, a sam zajął miejsce naprzeciw niego.
-No i jak ona się czuje?? –podskoczył na krześle, nie mógł już dłużej wytrzymać tej niepewności.
-Proszę się uspokoić, nic jej nie jest, ma tylko lekki wstrząs mózgu, skręcone kolano i kilka siniaków. Nadal jest oszołomiona przez to proszę do niej jeszcze nie wchodzić.. Daliśmy jej lek uspakajający i teraz powinna już spać.
-Uhh… jakie szczęście. – odetchnął z ulgą Uchiha.
-Pan jest jej chłopakiem?? – zapytał mężczyzna przeglądając karty pacjentki.
-Dobrym przyjacielem – skłamał, nie mógł im powiedzieć, że ledwo co ją zna.
-Rozumiem, proszę przyjść jutro. Czas wizyt już się skończył.
-Dziękuję panu.  –pożegnał się z lekarzem i wyszedł uspokojony z gabinetu.

~*~

Obudziłam się. Otworzyłam oczy, nie wiedziałam gdzie jestem.To nie był mój pokój, ani pomieszczenie w którym mnie więzili…to mi wyglądało na szpital. Strasznie bolała mnie głowa, ale nie pamiętałam co się stało. Powoli usiadłam pomagając sobie rękami. Rozejrzałam się wokoło w pomieszczeniu nikogo nie było.
-Co ja tu robię? – zapytałam siebie, popatrzyłam na rękę, do której była podpięta kroplówka i wszystko sobie przypomniałam: porwanie,ucieczkę i wypadek. Na ręce miałam kilka siniaków, nie chcę myśleć jak wyglądała moja twarz. Odpięłam kroplówkę i powoli zsunęłam nogi z  łóżka kładąc stopę na zimnej posadce. Prawą nogę miałam w szynie i nie mogłam jej wyprostować, dziwie się, że nie zawiesili mi ją nad łóżkiem. Ale to był ich problem, teraz priorytetem było stąd uciec,lecz z nogą w gipsie będzie trudno:(! Westchnęłam zrezygnowana, jak lekarze zawiadomili moich rodziców, to i oprawcy wiedzą gdzie jestem, na pewno założyli jakieś podsłuch, czy coś… Popatrzyłam na zegarek, dochodziła piąta nad ranem, czyli spędziłam tu całą noc…
Rzuciłam się na poduszkę i to był największy błąd, tył głowy miałam cały obolały, wcześniej tego nie czułam, aż do tego spotkania z „twardą” poduszką. Zamknęłam oczy i pożałowałam, że się urodziłam. Gdybym nie przyszła na świat moim rodzicom powodziło by się lepiej, a tak to muszą się o mnie martwić i mną opiekować. Czemu moje życie jest takie głupie?! W poprzedniej szkole miałam cały czas problemy, nikt mnie nie lubił i byłam kozłem ofiarnym, gdyby nie mój brat, Kaoru załamałabym się. On zawsze mnie wspierał, nawet gdy zakochałam się w Panu Ozaki, on mnie nie opuścił. (Pan Ozaki to nauczyciel od bioli..czytaj prolog jak nie pamiętasz). Kaoru gdzie jesteś?? Nie widziałam cię już prawie rok, nie odzywasz się, nawet nie wiem czy żyjesz! Jedna samotna łza spłynęła mi po policzku, znowu przez twoja nieobecność jestem smutna… Usłyszałam pukanie do drzwi, podniosłam głowę do góry aby sprawdzić kto mógł przyjść o tak wczesnej porze.
-Witaj dziecinko.. – w drzwiach stał wysoki i szczupły brunet,miał tak około czterdzieści pięć lat.
-Kim pan jest? – zapytałam, lecz nie musiałam czekać na odpowiedź bo za nim zobaczyłam Naoki’ego z Hikaru.
~~*~~
Tututuruuu… Koniec ludziska^^ Jak jakieś błędy są to sorki, ale wklejałam nocie z Worda i poprawiłam to co było podkreślone:) GOMENASAI że tak długo tu noci nie dawałam ale naprawdę czasu nie miałam i jeszcze tyle tych sprawdzianów mam…Jutro kartkówka z anglika, sprawdzian z gegry i jeszcze pyta z matmy… no jeszcze biologie mam, ale na szczęście tydzień temu mnie pytała, a jak zapyta znowu to będzie bania i już:* pzd Kochani:*:* a i jutro postaram się dodac pierwsze rozdziały na zbrodnie i na future-sakura pzd:*:*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz