Dedykacja dla Wszystkich Czytelników
Dzięki, że ze mną jeszcze jesteście:*:*:*
Dzięki, że ze mną jeszcze jesteście:*:*:*
Biegłam
ile sił w nogach, bałam się, że
zauważyli moją nieobecności i już mnie szukają. Wybiegłam na ulicę nie
patrząc czy jedzie jakieś auto czy nie. Na moje nieszczęście jechało.
Pisk
opon, światła, które lustrowały mnie reflektorami i silny ból w okolicy nóg.
Odbiłam się od maski samochodu lądując na ziemi. Kręciłam głową bezradnie,
byłam w szoku. Próbowałam się ponieść, ale nie miałam siły.
~*~
Kierowca
samochodu wyskoczył z niego, podbiegając do Sakury.To zdarzyło się tak szybko, nie
mógł wyhamować. Na szczęście jej nie zabił.Wziął ją na ręce i posadził na
miejscu pasażera. Usiadł za kierownicą i szybko ruszył w kierunku szpitala.
Dziewczyna była nadal oszołomiona. Nie wiedziała co się z nią dzieję. Dotarli
na miejsce. Chłopak wziął ją ponownie na ręce i poniósł do środka. Tam zajęli
się nią lekarze. *Kurna, ale ja mam pecha* - pomyślał. Lekarze kazali mu czekać
w poczekalni – myśleli, że jest kimś z rodziny. Itachi nie mógł usiedzieć w
miejscu, kręcił się na siedzeniu, wstawał i chodził w kółko drapiąc się po
głowie. *Nie wybaczę sobie jak coś jej zrobiłem!!* - krzyczał w myślach. Lekarz
wyszedł z Sali.
-Mogę
pana poprosić na słówko do mojego gabinetu.
Itachi
kiwnął głową i poszedł za doktorem. Gdy dotarli na miejsce lekarz wskazał chłopakowi
miejsce na którym ma usiąść, a sam zajął miejsce naprzeciw niego.
-No
i jak ona się czuje?? –podskoczył na krześle, nie mógł już dłużej wytrzymać tej
niepewności.
-Proszę
się uspokoić, nic jej nie jest, ma tylko lekki wstrząs mózgu, skręcone kolano i
kilka siniaków. Nadal jest oszołomiona przez to proszę do niej jeszcze nie
wchodzić.. Daliśmy jej lek uspakajający i teraz powinna już spać.
-Uhh…
jakie szczęście. – odetchnął z ulgą Uchiha.
-Pan
jest jej chłopakiem?? – zapytał mężczyzna przeglądając karty pacjentki.
-Dobrym
przyjacielem – skłamał, nie mógł im powiedzieć, że ledwo co ją zna.
-Rozumiem,
proszę przyjść jutro. Czas wizyt już się skończył.
-Dziękuję
panu. –pożegnał się z lekarzem i wyszedł
uspokojony z gabinetu.
~*~
Obudziłam
się. Otworzyłam oczy, nie wiedziałam gdzie jestem.To nie był mój pokój, ani
pomieszczenie w którym mnie więzili…to mi wyglądało na szpital. Strasznie
bolała mnie głowa, ale nie pamiętałam co się stało. Powoli usiadłam pomagając
sobie rękami. Rozejrzałam się wokoło w pomieszczeniu nikogo nie było.
-Co
ja tu robię? – zapytałam siebie, popatrzyłam na rękę, do której była podpięta
kroplówka i wszystko sobie przypomniałam: porwanie,ucieczkę i wypadek. Na ręce
miałam kilka siniaków, nie chcę myśleć jak wyglądała moja twarz. Odpięłam
kroplówkę i powoli zsunęłam nogi z łóżka
kładąc stopę na zimnej posadce. Prawą nogę miałam w szynie i nie mogłam jej
wyprostować, dziwie się, że nie zawiesili mi ją nad łóżkiem. Ale to był ich
problem, teraz priorytetem było stąd uciec,lecz z nogą w gipsie będzie
trudno:(! Westchnęłam zrezygnowana, jak lekarze zawiadomili moich rodziców, to
i oprawcy wiedzą gdzie jestem, na pewno założyli jakieś podsłuch, czy coś…
Popatrzyłam na zegarek, dochodziła piąta nad ranem, czyli spędziłam tu całą noc…
Rzuciłam
się na poduszkę i to był największy błąd, tył głowy miałam cały obolały,
wcześniej tego nie czułam, aż do tego spotkania z „twardą” poduszką. Zamknęłam
oczy i pożałowałam, że się urodziłam. Gdybym nie przyszła na świat moim
rodzicom powodziło by się lepiej, a tak to muszą się o mnie martwić i mną
opiekować. Czemu moje życie jest takie głupie?! W poprzedniej szkole miałam
cały czas problemy, nikt mnie nie lubił i byłam kozłem ofiarnym, gdyby nie mój
brat, Kaoru załamałabym się. On zawsze mnie wspierał, nawet gdy zakochałam się
w Panu Ozaki, on mnie nie opuścił. (Pan Ozaki to nauczyciel od bioli..czytaj
prolog jak nie pamiętasz). Kaoru gdzie jesteś?? Nie widziałam cię już prawie
rok, nie odzywasz się, nawet nie wiem czy żyjesz! Jedna samotna łza spłynęła mi
po policzku, znowu przez twoja nieobecność jestem smutna… Usłyszałam pukanie do
drzwi, podniosłam głowę do góry aby sprawdzić kto mógł przyjść o tak wczesnej
porze.
-Witaj
dziecinko.. – w drzwiach stał wysoki i szczupły brunet,miał tak około czterdzieści
pięć lat.
-Kim
pan jest? – zapytałam, lecz nie musiałam czekać na odpowiedź bo za nim
zobaczyłam Naoki’ego z Hikaru.
~~*~~
Tututuruuu…
Koniec ludziska^^ Jak jakieś błędy są to sorki, ale wklejałam nocie z Worda i
poprawiłam to co było podkreślone:) GOMENASAI że tak długo tu noci nie dawałam
ale naprawdę czasu nie miałam i jeszcze tyle tych sprawdzianów mam…Jutro
kartkówka z anglika, sprawdzian z gegry i jeszcze pyta z matmy… no jeszcze
biologie mam, ale na szczęście tydzień temu mnie pytała, a jak zapyta znowu to
będzie bania i już:* pzd Kochani:*:* a i jutro postaram się dodac pierwsze
rozdziały na zbrodnie i na future-sakura pzd:*:*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz