INFO

niestety, ale pousuwałam posty z moich blogów na onecie:( ale bloga nie usunęłam, bo nie chce by ktoś mi ukradł adres:):)
Od dzisiaj będę pisać tylko tutaj:)
Pozdrawiam:P:P

niedziela, 2 września 2012

Rozdział 6



Dedykacja dla Moni-chan
Dzięki, że ze mną jesteś i piszesz tak wspaniale!


Nie wiem ile już czasu zeszło mi na szukaniu tego telefonu, ale nie mam już siły. Przeszukałam całe pomieszczenie i nic… Eh.. Co ja mam robić? Przecież nie jestem u siebie, ale jakoś czuje się dziwnie spokojnie…tak jakbym już tu była. Dziwne nie? Usłyszałam kroki w sąsiednim pokoju,wstrzymałam na chwile oddech. Drzwi zaczęły się szerzej otwierać. Spanikowałam.Schowałam się pod biurkiem tak jak małe dziecko, które czegoś się boi i się tam chowa w nadziei, że nikt go nie znajdzie. Masakra normalnie…ale się boję.. A jak to jakiś zboczeniec? Mamo ja chce do domu!! Osoba podeszła do biurka,zaczęła coś na nim szukać.
-Mam!


Usłyszałam męski głos nastolatka. Nastolatka?! Chyba się przesłyszałam…. Co by tu robił młody chłopak…ponosi mnie wyobraźnia. Zaczął dzwonić telefon.. Kurna chyba to nie mój? Odruchowo zaczęłam go szukać po kieszeniach, aż przypomniałam sobie, że został w domu w torbie. Uśmiechnęłam się do siebie, przecież sama przed chwilą szukałam telefonu, by zadzwonić po pomoc. Chłopak odebrał go.
-O hej Ino…
Ino? Dziwne imię…
-Tak, tak już jadę.. Czekaj na mnie z resztą.
Chwila to na serio jakiś młody głos. Nie mogłam powstrzymać ciekawości i wyjrzałam z ukrycia. Zobaczyłam plecy osobnika, jednak miałam rację! On miał zaledwie szesnaście, siedemnaście lat… Masakra Ci ludzie zatrudniają takich młodych? Chłopak zatrzymał się raptownie. Odwrócił się, ledwo zdążyłam się ponownie ukryci… Zobaczył by mnie… Uff… jak to się mówi? Głupi ma zawsze szczęście?
-Czy ktoś tu jest? –zapytał.
Nikogo tu nie ma… NIKOGO!…. Spadaj, już cię nie ma! No posłuchaj mnie…. Pliss
-Chyba mi się zdawało –mruknął do siebie i wyszedł. Uff..Udało się. A teraz muszę się stąd wydostać. Jak za nim pójdę to może mi się uda. Bo musiał otworzyć drzwi, a skoro nie wie że tu jestem przetrzymywana, to może nie zamknął drzwi… To dopiero będzie fart!
Wyszłam z ukrycia. Podeszłam do drzwi i je cicho otworzyłam.Rozejrzałam się po wnętrzu, nikogo nie było. Weszłam do środka zamykając za sobą drzwi. Ruszyłam w stronę wyjścia.
-Nie ładnie tak! – usłyszałam za sobą. Ciarki przeszły mi po plecach, stałam jak sparaliżowana na baczność. Bałam się odwrócić głowę do tył.  Osobnik podszedł do mnie. Nachylił się do mojego ucha i wyszeptał:
-Co tu robisz?
-Ee…no…   Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Może to: Wiesz zostałam porwana, ale się nie przejmuj i może mi pomożesz uciec?  Nie no żal.pl Moje myśli czasami są tak głupie, że szkoda gadać. Co powiem mu, że się zgubiłam? Nie no żenada… 
-Dzięki za odpowiedź… wszystkiego się dowiedziałem…
-Tak… hehehehe – zaśmiałam się nerwowo.
-Jesteś koleżanką mojego brata tak?
-No właściwie to… - nie dokończyłam bo mi przerwał.
-Wszędzie się plączecie…same z wami kłopoty. Nie mówił Ci,że dzisiaj go nie ma? Nie no ja go kiedyś zabiję. I po co ty czekasz w jego pokoju?
-Heheh – znowu ten nerwowy śmiech. O czym on bredzi? Jaki brat? O co tu chodzi?
-Dobra wyprowadzę Cię stąd i zadzwoń do niego, i go ochrzań,że cię wystawił, ok.? Bo ja czasu nie mam – uśmiechnął się uwodzicielsko.
-Jasne, pożałuje tego! – no i weszłam w swoja rolę. Skoro mam mnie wyprowadzić z tego piekła, to dla mnie super!!
Wyszliśmy z pokoju, poprowadził mnie do wyjścia. Mijaliśmy mnóstwo ludzi, ale nikt jakoś mnie nie próbował zatrzymywać. Tak jak by nie wiedzieli kim jestem. Może to przez jego obecność? Kim on do diabła jest?
-No stąd to już trafisz nie? – zapytał uprzejmie. Jak dla mnie to zbyt uprzejmie!
-Tak, tak. Bardzo Ci dziękuję –posłałam mu fałszywy uśmiech i ruszyłam biegiem przed siebie. Patrzył za mną zdziwiony,a co mnie to! Musze stąd jak najszybciej wiać, bo ktoś się skapnie, że mnie nie ma i co wtedy?? Nawet nie chcę o tym myśleć!   Biegłam ile sił w nogach. Nie mogę wrócić do domu, bo tam właśnie będą na mnie czekać.. Może pójdę na policję? Nie, nie mogę bo to niebezpieczne. Jak mają swoich ludzi w policji? Co ja teraz zrobię?

~*~

Hikaru i Naoki szli do pokoju, w którym zostawili nieprzytomną Sakurę. Musieli jej wyjaśnić, że jak będzie grzeczną dziewczynką to jej się nic nie stanie. Otworzyli drzwi do pokoju, weszli do środka zaświecając światło.
-Gdzie ona jest? - zapytał Naoki.
-Może w sąsiednim pokoju? Sprawdzę.
Wszedł do drugiego pomieszczenia, a tam ani śladu dziewczyny. *Przecież nie mogła stąd uciec? Drzwi były zamknięte, a okno jest za kratami…* -myślał gorączkowo *A poza tym ktoś by ja zauważył i zatrzymał.Musimy ogłosić alarm*
-Naoki jej tu nie ma! Musimy zawiadomić wszystkich w budynku, że uciekła! – krzyknął Hikaru wybiegając z salonu.
-Jak to? Przecież to niemożliwe?
-Nie wiem, ale musimy ją znaleźć bo szef urwie nam głowy!

~~*~~
No to Tyle na dzisiaj pozdrawiam:*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz