Dedykacja dla Moni-chan
Dzięki, że ze mną jesteś i piszesz tak wspaniale!
Dzięki, że ze mną jesteś i piszesz tak wspaniale!
Nie
wiem ile już czasu zeszło mi na szukaniu tego telefonu, ale nie mam już siły.
Przeszukałam całe pomieszczenie i nic… Eh.. Co ja mam robić? Przecież nie
jestem u siebie, ale jakoś czuje się dziwnie spokojnie…tak jakbym już tu była.
Dziwne nie? Usłyszałam kroki w sąsiednim pokoju,wstrzymałam na chwile oddech.
Drzwi zaczęły się szerzej otwierać. Spanikowałam.Schowałam się pod biurkiem tak
jak małe dziecko, które czegoś się boi i się tam chowa w nadziei, że nikt go
nie znajdzie. Masakra normalnie…ale się boję.. A jak to jakiś zboczeniec? Mamo
ja chce do domu!! Osoba podeszła do biurka,zaczęła coś na nim szukać.
-Mam!
Usłyszałam
męski głos nastolatka. Nastolatka?! Chyba się przesłyszałam…. Co by tu robił
młody chłopak…ponosi mnie wyobraźnia. Zaczął dzwonić telefon.. Kurna chyba to
nie mój? Odruchowo zaczęłam go szukać po kieszeniach, aż przypomniałam sobie,
że został w domu w torbie. Uśmiechnęłam się do siebie, przecież sama przed
chwilą szukałam telefonu, by zadzwonić po pomoc. Chłopak odebrał go.
-O
hej Ino…
Ino?
Dziwne imię…
-Tak,
tak już jadę.. Czekaj na mnie z resztą.
Chwila
to na serio jakiś młody głos. Nie mogłam powstrzymać ciekawości i wyjrzałam z
ukrycia. Zobaczyłam plecy osobnika, jednak miałam rację! On miał zaledwie
szesnaście, siedemnaście lat… Masakra Ci ludzie zatrudniają takich młodych?
Chłopak zatrzymał się raptownie. Odwrócił się, ledwo zdążyłam się ponownie
ukryci… Zobaczył by mnie… Uff… jak to się mówi? Głupi ma zawsze szczęście?
-Czy
ktoś tu jest? –zapytał.
Nikogo
tu nie ma… NIKOGO!…. Spadaj, już cię nie ma! No posłuchaj mnie…. Pliss
-Chyba
mi się zdawało –mruknął do siebie i wyszedł. Uff..Udało się. A teraz muszę się
stąd wydostać. Jak za nim pójdę to może mi się uda. Bo musiał otworzyć drzwi, a
skoro nie wie że tu jestem przetrzymywana, to może nie zamknął drzwi… To
dopiero będzie fart!
Wyszłam
z ukrycia. Podeszłam do drzwi i je cicho otworzyłam.Rozejrzałam się po wnętrzu,
nikogo nie było. Weszłam do środka zamykając za sobą drzwi. Ruszyłam w stronę
wyjścia.
-Nie
ładnie tak! – usłyszałam za sobą. Ciarki przeszły mi po plecach, stałam jak
sparaliżowana na baczność. Bałam się odwrócić głowę do tył. Osobnik
podszedł do mnie. Nachylił się do mojego ucha i wyszeptał:
-Co
tu robisz?
-Ee…no…
Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Może to: Wiesz zostałam porwana, ale się nie
przejmuj i może mi pomożesz uciec? Nie no żal.pl Moje myśli czasami są
tak głupie, że szkoda gadać. Co powiem mu, że się zgubiłam? Nie no
żenada…
-Dzięki
za odpowiedź… wszystkiego się dowiedziałem…
-Tak…
hehehehe – zaśmiałam się nerwowo.
-Jesteś
koleżanką mojego brata tak?
-No
właściwie to… - nie dokończyłam bo mi przerwał.
-Wszędzie
się plączecie…same z wami kłopoty. Nie mówił Ci,że dzisiaj go nie ma? Nie no ja
go kiedyś zabiję. I po co ty czekasz w jego pokoju?
-Heheh
– znowu ten nerwowy śmiech. O czym on bredzi? Jaki brat? O co tu chodzi?
-Dobra
wyprowadzę Cię stąd i zadzwoń do niego, i go ochrzań,że cię wystawił, ok.? Bo
ja czasu nie mam – uśmiechnął się uwodzicielsko.
-Jasne,
pożałuje tego! – no i weszłam w swoja rolę. Skoro mam mnie wyprowadzić z tego
piekła, to dla mnie super!!
Wyszliśmy
z pokoju, poprowadził mnie do wyjścia. Mijaliśmy mnóstwo ludzi, ale nikt jakoś
mnie nie próbował zatrzymywać. Tak jak by nie wiedzieli kim jestem. Może to
przez jego obecność? Kim on do diabła jest?
-No
stąd to już trafisz nie? – zapytał uprzejmie. Jak dla mnie to zbyt uprzejmie!
-Tak,
tak. Bardzo Ci dziękuję –posłałam mu fałszywy uśmiech i ruszyłam biegiem przed
siebie. Patrzył za mną zdziwiony,a co mnie to! Musze stąd jak najszybciej wiać,
bo ktoś się skapnie, że mnie nie ma i co wtedy?? Nawet nie chcę o tym myśleć!
Biegłam ile sił w nogach. Nie mogę wrócić do domu, bo tam właśnie
będą na mnie czekać.. Może pójdę na policję? Nie, nie mogę bo to niebezpieczne.
Jak mają swoich ludzi w policji? Co ja teraz zrobię?
~*~
Hikaru
i Naoki szli do pokoju, w którym zostawili nieprzytomną Sakurę. Musieli jej
wyjaśnić, że jak będzie grzeczną dziewczynką to jej się nic nie stanie.
Otworzyli drzwi do pokoju, weszli do środka zaświecając światło.
-Gdzie
ona jest? - zapytał Naoki.
-Może
w sąsiednim pokoju? Sprawdzę.
Wszedł
do drugiego pomieszczenia, a tam ani śladu dziewczyny. *Przecież nie mogła stąd
uciec? Drzwi były zamknięte, a okno jest za kratami…* -myślał gorączkowo *A
poza tym ktoś by ja zauważył i zatrzymał.Musimy ogłosić alarm*
-Naoki
jej tu nie ma! Musimy zawiadomić wszystkich w budynku, że uciekła! – krzyknął
Hikaru wybiegając z salonu.
-Jak
to? Przecież to niemożliwe?
-Nie
wiem, ale musimy ją znaleźć bo szef urwie nam głowy!
~~*~~
No
to Tyle na dzisiaj pozdrawiam:*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz